Przejdź do głównej zawartości

Jak jeść kwiaty, czyli Kwiatowe BHP | How to eat flowers safely

Jedzenie kwiatów jest coraz bardziej popularne, co mnie ogromnie cieszy. Ale przed włączeniem kwiatów - zarówno roślin dzikich, jak i ogrodowych - do swojego menu, warto zapoznać się z kilkoma ważnymi zasadami dotyczącymi ich jedzenia. Dlatego przygotowałam dla Was "Kwiatowe BHP" - zbiór informacji i porad, z którego dowiecie się jakich gatunków nie jeść, czy można jeść kwiaty z kwiaciarni i co zrobić jeśli ma się skłonności do alergii. Podpowiem też jak ugryźć temat, czyli od czego zacząć przygodę z kwiatami na talerzu.
1. Czego nie jemy?
Na początek lista roślin które są trujące lub mają udokumentowane szkodliwe działanie. Są to:
amarylis piękny (Amaryllis belladonna)
aster - podobno aster nowoangielski (michałki, marcinki) jest jadalny na surowo i po ususzeniu, ale lepiej dmuchać na zimne - jest tyle innych gatunków do spróbowania :)
azalia (Azalea)
barwinek (Vinca)
bluszcz (Hedera)
bieluń (Datura)
ciemiernik (Helleborus)
ciemiężyca (Veratrum)
cyklamen (Cyclamen)
glicynia, słodlin, wisteria (Wisteria) - niby można jeść, ale tylko kwiaty i lepiej nie na surowo, a jej gałązki i nasiona są silnie trujące!
goryczka (Gentiana)
groszek pachnący (Lathyrus odoratus)
hiacynt (Hyacinthus)
hortensja (Hydrangea)
irga (Cotoneaster) - to może wydać się dziwne, ale znalazłam taką informację, więc ostrzegam!
irys, kosaciec (Iris)
jaskier (Ranunculus)
kaczeniec, knieć błotna (Caltha palustris)
konwalia (Convallaria)
lantana pospolita (Lantana camara)
lilia (Lilium)
lobelia (Lobelia)
lulecznica (Scopolia)
lulek (Hyoscyamus)
łubin (Lupinus)
naparstnica (Digitalis purpurea)
narcyz, w tym żonkil (Narcisuss)
oleander (Nerium oleander)
orlik (Aquilegia)
ostróżka (Delphinium)
pokrzyk wilcza jagoda (Atropa belladonna)
piwonia (Paeonia) - tu zdania są podzielone, więc na wszelki wypadek wpisuję ją na listę
powojnik (Clematis)
przebiśnieg (Galanthus)
psianka (Solanum)
różanecznik (Rhododendron)
sasanka (Pulsatilla)
serduszka (Dicentra)
szafirek (Muscari) - kwiaty szafirka mogą być tak gorzkie, że nie będziemy ich w stanie zjeść na surowo; niektóre źródła podają nawet, że szafirki są roślinami trującymi, dlatego trafiły na tę listę.
szalej (Cicuta)
szczwół (Conium)
tojad (Aconitum)
wawrzynek wilczełyko (Daphne mezereum)
wiciokrzew (Lonicera)
wilczomlecz (Euphorbia)
zawilec, anemon (Anemone)
złotokap (Laburnum)
zimowit, krokus jesienny (Colchicum)
Rośliny podkreślone należą do tych najgroźniejszych.

I jeszcze ważna informacja!
Niniejszy zbiór zasad dotyczących jedzenia kwiatów stworzyłam na podstawie rzetelnych i aktualnych danych literaturowych oraz własnej wiedzy i doświadczeń. Nie biorę jednak odpowiedzialności za ostateczny wpływ jakichkolwiek kwiatów na Twoje zdrowie. Biorąc pod uwagę, że każdy z nas jest inny oraz zasadę Paracelsusa "Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Tylko dawka czyni, że dana substancja nie jest trucizną", zalecam ostrożność podczas próbowania nowych gatunków roślin: zacznij od niewielkiej ilości - paru płatków. Jeśli Twój organizm to toleruje i nie widzisz niepokojących objawów, po dwóch dniach spróbuj zwiększyć porcję. 

2. Co jemy?
Lista kwiatów jadalnych jest dużo dłuższa niż niejadalnych i nie sposób wymienić wszystkie rośliny których kwiaty można jeść. Niemniej podjęłam próbę stworzenia takiej listy. Zawiera ona stosunkowo znane rośliny które łatwo rozpoznać. Zatem nie powielam jej tutaj, ale odsyłam Was do artykułu pt. Z rabatki do sałatki....

3. Skąd wziąć kwiaty jadalne?
Po zapoznaniu się z listą kwiatów jadalnych prawdopodobnie dojdziecie do wniosku, że kwiaty jadalne można spotkać wszędzie. I to jest prawda, ale nie wszystkie kwiaty jadalne mogą nadawać się do zjedzenia.
Największą kontrolę nad pochodzeniem i jakością kwiatów mamy wtedy, kiedy sami je uprawiamy. W przypadku roślin jednorocznych - najlepiej uprawiać je od nasionka. Jeśli kupisz roślinę w sklepie ogrodniczym, zanim zaczniesz ją jeść odczekaj 8 tygodni. Najlepiej zetnij wszystkie kwiaty do wazonu i poczekaj aż zakwitną nowe.  
Pod żadnym pozorem nie jemy kwiatów ciętych kupionych w kwiaciarni, bo nie wiemy kiedy i jakie preparaty były stosowane podczas ich uprawy.
Możemy też zbierać kwiaty dzikorosnące - o tym szerzej piszę w dalszej części.
Niektóre kwiaty jadalne (lawenda, róża, hibiskus, rumianek, fiołki, fasola) można kupić w postaci suszonej lub przetworzonej - w delikatesach i sklepach zielarskich.
No i w końcu świeże kwiaty jadalne można od niedawna kupić w specjalistycznych sklepach. Tak tak!

4. Uprawa jadalnych kwiatów we własnym ogrodzie
Jedzenie kwiatów z własnego ogrodu jest chyba najlepszym rozwiązaniem. Trzeba jednak pamiętać o jednej ważnej rzeczy: szkodniki i choroby roślin których kwiaty chcemy jeść musimy zwalczać mechanicznie, nie stosujemy żadnych środków ochrony roślin,  czy to ekologicznych, czy konwencjonalnych; chyba że roślina przekwitła i już nie będziemy zbierać z niej kwiatów do jedzenia; w innym przypadku roślina przekwitnie zanim upłynie termin tzw. karencji.
Zasada ta dotyczy zarówno roślin ozdobnych jak i ziół czy chwastów. Podobnie jest z nawożeniem.
I jeszcze jedno: czasami mamy w ogrodach rośliny których nazw nie znamy. A jeśli nie potrafimy jednoznacznie nazwać danej rośliny - nie jedzmy jej.

5. Gdzie zbierać dzikie kwiaty?
Przede wszystkim nie zbieraj kwiatów których nie potrafisz jednoznacznie rozpoznać.
Nie zbieraj również tych, które są pod ochroną oraz tych, które rzadko występują na danym terenie.
W danym miejscu większość roślin danego gatunku pozostawiaj nietkniętą.
Jeśli to możliwe zbieraj od razu same płatki - wtedy kwiaty nadal mają szansę na zapylenie i wydanie nasion.
Kwiaty zbieraj na terenach oddalonych od dróg, cmentarzy i nasypów kolejowych.
Jeśli teren na którym chcesz zbierać kwiaty znajduje się w odległości mniejszej niż 20 metrów od pól uprawnych - zapytaj właściciela pola kiedy ostatnio stosował oprysk i czy minął już okres karencji dla preparatu którego używał.
Ze względu na ryzyko zakażenia pasożytami, unikaj zbierania kwiatów na wilgotnych łąkach i bagnach (motylica), w lasach (bąblowiec) oraz w pobliżu siedzib ludzkich (glista).
Starannie umyj kwiaty które chcesz jeść na surowo.

6. Jak zbierać i przechowywać kwiaty?
Kwiaty zbieraj w pogodne dni, najlepiej w pierwszej połowie dnia po zniknięciu rosy.
Jeśli kwiaty czeka dłuższa droga lub chcesz je przechować do następnego dnia, zrywaj je całe wraz z kawałkiem łodygi i wstaw do wody.
Jeśli nie potrzebujesz całych kwiatów - zbieraj tylko płatki. Najlepiej do przewiewnego pudełka, koszyczka lub papierowej torebki.
Kwiaty najlepiej jeść na bieżąco, ale większość z nich powinna przetrwać w szczelnym pojemniku wstawionym do lodówki 2-3 dni.
Przed jedzeniem kwiaty myjemy pod bieżącą wodą, na sicie.

7. Alergie i nietolerancje
Alergie i nietolerancje pokarmowe mogą wystąpić zawsze, dlatego podczas pierwszej próby jedzenia kwiatów lepiej zachowaj umiar. Szczególnie osoby ze skłonnościami do alergii i uczulone na miód pszczeli powinny być ostrożne i jeść tylko płatki, bez dna kwiatowego, pręcików i słupków, a dodatkowo płatki oczyścić z pyłku. Najlepiej zacząć od niewielkich ilości płatków gotowanych lub smażonych.
Jeśli masz zdiagnozowaną alergię na konkretną roślinę, nie jedz jej kwiatów.
Kwiaty, których osoby o delikatnych żołądkach i skłonnościach do alergii powinny unikać to kwiaty kwiaty liliowców, roślin strączkowych (groszek zielony, fasola, groch, robinia) oraz cebulowych (tulipan). Można ewentualnie spróbować jeść je po ugotowaniu lub usmażeniu.

8. Od czego zacząć przygodę z kwiatami na talerzu?
To proste - zacznij od próbowania pojedynczych płatków, smakuj i decyduj: smaczne czy nie.
Pomijając względy zdrowotne o których pisałam powyżej, jeśli masz opory przed jedzeniem kwiatów zacznij od kwiatów ziół i warzyw (bazylia, cebula, czosnek, rukola). Ich smak prawdopodobnie Cię nie zaskoczy, ale wygląd potrawy na pewno na tym zyska. Na zdjęciu masz na przykład moją prostą sałatkę z truskawkami i rukolą, w której zamiast szczypiorku występują kwiaty cebuli. Do tego oliwa, sok z cytryny, miód, sól i pieprz.
Zaskoczy Cię z pewnością słodki i chrupiący, chyba najsmaczniejszy z kwiatów - liliowiec, kwaśny smak begonii i intensywny, perfumowy smak magnolii. W jednym z artykułów opisałam jak smakują niektóre kwiaty. Pisałam też, że niektóre nie mają smaku, za to pięknie dekorują potrawy. Są to na przykład pelargonie, bratki i chabry. Więc jeśli boisz się że się zrazisz, bo kwiaty Ci nie posmakują - zacznij od tych które smaku nie mają lub mają go niewiele :)

Jeśli szukasz inspiracji i ciekawych przepisów - jest ich całkiem sporo w Internecie ale mam nadzieję, że w pierwszej kolejności poszukasz inspiracji na moim blogu klikając tag kwiaty_jadalne ;) Znajdziesz wtedy ciekawe przepisy jak te poniżej:
syrop z kwiatów bzu czarnego
nalewka makowa na płatkach

cynamon i róża
 
Źródła:
Łuczaj, Ł. 2015: Dzika kuchnia, Nasza Ksiegarnia
Kalemba-Drożdż, M. 2016: Kwiaty Jadalne, Pascal
Mederska, M., Medreski, P. 2015: Atlas dzikich kwiatów, SBM

Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Długo nad nim pracowałam aby zawrzeć w nim wszystko a jednocześnie nie przynudzać i nikogo nie zniechęcić do smakowania kwiatów :)

      Usuń
  2. Świetne zestawienie i wiele przydatnych informacji. Niektórych odmian nie znałem i chętnie skorzystam z porad. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapraszam w takim razie na mój wykład w ramach Warszawskiego Festiwalu Kulinarnego:
    🌼GDZIE: ogród "pod bukiem" na terenie Ogród Botaniczny Uniwersytetu Warszawskiego
    🌼KIEDY: niedziela 10 września o godz 11:00
    🌼KOSZT: bezpłatne, trzeba kupić bilet wstępu do Ogrodu który obowiązuje na cały Festiwal - 10/5zł
    🌼ZAPISY: Pod tym linkiem jest formularz zapisów - wybrać trzeba temat "Kwiaty jadalne - fanaberia czy nowa żywność?" https://goo.gl/forms/VaywCONgKB7yaNV92

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ogórek meksykański, mysi melon, cucamelon | Mexican gherkin, Mouse melon, cucamelon

W ramach cyklu o warzywach dyniowatych dzisiaj będzie o ogórku meksykańskim, znanym też w Polsce jako mysi melon, mini arbuz i cucamelon. Angielskie nazwy z jakimi możecie się spotkać to: mouse melon, Mexican sour gherkin, cucamelon, Mexican miniature watermelon, Mexican sour cucumber. Angielskie nazwy dosyć dobrze oddają czym właściwie jest ogórek meksykański i jak smakuje. W Meksyku, skąd pochodzi, nazywany jest małym arbuzem (sandita) i to jest chyba najlepsze określenie.
Nazwa łacińska tej rośliny to Melothria scabra, więc jak widać jest to zupełnie inny gatunek niż nasz swojski ogórek (Cucumis sativus). Pod względem pokroju, liści i pędów przypomina ogórka, ale jego owoce są małe (2-3 cm długości), z rysunkiem jak u arbuza.
Co prawda po przekrojeniu owocu (zdjęcie powyżej) znowu nasuwa się podobieństwo do ogórka, natomiast w smaku przypomina on bardziej arbuza skropionego sokiem z limonki. Owoce mają dosyć twardą skórkę (ale obieranie ich nie ma sensu), są chrupiące i dosyć kwaś…

Moje serniczki dyniowo-kawowe | my pumpkin & coffee mini cheesecakes

Połączenie kawy i dyni nigdy mi się nie znudzi! Podawałam Wam ostatnio mój przepis na dyniowe caffè latte, a dziś zgodnie z obietnicą będzie przepis na serniczki.  Przepis opracowałam w czasach kiedy byłam na diecie odchudzającej, robiłam je z użyciem erytrytolu jako zamiennika cukru i wcinałam z czystym sumieniem dwa takie serniczki na podwieczorek :D  Ale nawet z prawdziwym cukrem nie jest to bomba kaloryczna.
Na 12 serniczków potrzebujemy: 400 g chudego twarogu 400 g puree z pieczonej dyni 2 jajka lub 2 łyżki mielonych płatków owsianych wymieszanych z 6 łyżkami wrzątku  100 g cukru lub zamiennika zawartość 1/2 laski wanilii 1 małe espresso lub 3 łyżeczki kawy rozpuszczalnej papilotki i forma do muffinów Wykonanie: Składniki wrzucamy do miski i miksujemy razem na gładką masę.  Wypełniamy papilotki tak aby został 1 cm marginesu (serniczki trochę rosną, potem opadają). Pieczemy 20 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stC.
I to tyle - prawda że proste? :D
A tu inne dyniowe przepisy:

[JAK JEŚĆ KWIATY] - marcinki | [HOW TO EAT FLOWERS] - Aster

Wyobraźcie sobie minę osoby z którą podzieliłam się radosną wiadomością, że oto w końcu mogę z czystym sumieniem opublikować post na Facebook-u bo dorwałam i zjadłam marcinka :) Bo u mnie na te astry (Aster novae-angliae) mówi się właśnie marcinki.
A cieszyłam się bardzo dlatego, że marcinkowy post jest inspirowany blogerskimi dyskusjami* i już dawno obiecałam że się pojawi.
Wracając do jedzenia - marcinek okazał się lekko kwaśny i bardzo aromatyczny. Zarówno kwiaty (pojedyncze "płatki" lub całe koszyczki), jak i liście możemy dodawać do sałatek lub wykorzystywać do dekoracji potraw.
Co ciekawe, jadalne są całe rośliny. Korzenie marcinków były wykorzystywane w medycynie chińskiej, a rdzenni mieszkańcy Ameryki Północnej stosowali wysuszone i sproszkowane pędy i liście marcinków jako remedium na różne dolegliwości, a także jako swego rodzaju kadzidło czy nawet dodatek do tytoniu.
Wam polecam takim suszem przyprawiać potrawy albo zaparzyć z niego herbatkę ;)
Aby ususzyć ast…